Rower jest naszym codziennym środkiem transportu, do pracy, na spotkanie, a czasem w delegacje, kiedy pakujemy rower w pociąg i jedziemy razem. Jakoś jednak trzeba ze sobą zabrać EDC („ekwipunek dźwigany codziennie”): komputer, notes, dokumenty, aparat, słowem – wszystko, co nam potrzebne. Sposobów, systemów przewożenia bagażu na rowerze jest wiele. Dominują rozwiązania sportowo-turystyczne, tych typowo miejskich jest mniej, a takich wygodnych i do tego jeszcze pasujących do bardziej formalnego stroju – jeszcze mniej. Na moją potrzebę odpowiedziało niezawodne Thule, prezentując system InLock.
Od dłuższego czasu moim ulubionym rozwiązaniem jest plecako-sakwa Thule Paramount Hybrid. Tymczasem Thule rozszerzyło ofertę rozwiązań dla rowerzystów miejskich i nie tylko. W lutym szwedzki producent zaprezentował Thule InLock – cały system akcesoriów do przewożenia bagażu na rowerze.
System składa się z adaptera do bagażnika umożliwiającego szybki i łatwy montaż np. plecaka. Drugą częścią jest cały asortyment modeli toreb, sakw, plecaków w różnych wielkościach, fasonach i kolorach. Wygląda na to, że moja plecako-sakwa zostanie zdetronizowana…

Na początku lutego trafił do mnie adapter i jedna z toreb. Wersja podstawowa, bez kieszeni na komputer. Czekam na testowy egzemplarz modeli bardziej „biurowych”. Jednak rewolucją tutaj nie jest to, czy mamy kieszeń na komputer, ale to, że torba, plecak nie ma żadnych twardych mocowań do bagażnika. Sztywne elementy zostały całkowicie przeniesione na rower. Na torbie mamy miękką „kieszeń”, gdzie wsuwa się mocowanie adaptera. Koniec z niewygodnymi, usztywniającymi, czasem gniotącymi nas hakami w torbie albo plecaku rowerowym. A torbę możemy jednym ruchem założyć na rower i zdjąć z niego, i wybrać taką, jaka nam pasuje najbardziej pod względem estetyki i funkcjonalności. W ofercie jest m.in. duża składana torba na zakupy, ale też torba-lodówka w sam raz na letnie wycieczki.
Najważniejszym elementem systemu jest adapter do bagażnika. To „ramka”, którą montujemy na naszym bagażniku rowerowym. Powinna pasować do większości bagażników rowerowych, nawet tych nietypowych. U mnie udało się założyć ją na minimalistycznym bagażniku na moim Riese&Muller UBN Five, ale i na tradycyjnym bagażniku obyło się bez problemów. Jeżeli nie macie bagażnika, Thule oferuje kompatybilny zarówno z adapterem, jak i z tradycyjnymi sakwami bagażnik pasujący do większości rowerów i niewymagający otworów montażowych w ramie.



U mnie na dwóch testowanych z adapterem rowerach znajdują się bagażniki fabryczne. Sam montaż trwa kilka minut i wymaga zakręcenia trzech śrubek w obejmach. W zestawie z adapterem są te obejmy i gumowe podkładki różnej grubości w zależności od średnicy rurek naszego bagażnika. W instrukcji wszystko jest dokładnie opisane i pokazane. Cały montaż adaptera to maksymalnie 10 min pracy, wliczając w to picie kawy.
Założenie torby zajmuje kilka sekund – pociągamy za uchwyt, wsuwamy torbę, zamykamy obejmę – klik i gotowe. Zdjęcie tak samo. Miałem pewne obawy, czy torba będzie siedzieć na miejscu stabilnie. Zupełnie nieuzasadnione, trzyma się bardzo dobrze, nawet obciążona i kiedy przeskakujemy nad dziurami w infrastrukturze rowerowej. Według producenta maksymalne obciążenie adaptera to 15 kg, absolutnie wystarczające, choć większość standardowych bagażników rowerowych ma obciążenie do ok. 25 kg. Dwa adaptery na każdą stronę będą miały nadmiarową nośność.
Moja testowa torba to prosty model z dużą kieszenią bez przegródek i małą na drobiazgi zapinaną na ekspres [ekspres – po łódzku zamek błyskawiczny – przyp. korekty]. Zamykanie głównej przestrzeni bagażowej jest podwójne, na ekspres [nadal chodzi o zamek błyskawiczny – przyp. korekty] i dodatkową osłaniającą klapę z zamknięciem magnetycznym. Zewnętrzna powierzchnia torby jest wykonana z lekko gumopodobnego materiału i mocnej tkaniny przypominającej Cordurę. Wnętrze jest dodatkowo wyściełane drugą warstwą szarego materiału. Całość jest wykonana bardzo solidnie i nie tylko sprawia wrażenie bardzo wytrzymałej, ale zapewne tak jest, znając jakość wykonania innych produktów Thule, z których korzystam i nie udało mi się ich „zmęczyć”.
Brak kieszeni przeznaczonej na komputer nie przeszkadzał. MBP wylądował w dodatkowym etui, wrzuciłem obok notes, aparat i nawet mały statyw się zmieścił. System InLock okazał się tak samo łatwy i praktyczny w codziennym użyciu, jak podczas przymierzania w domu po montażu.



Patrząc na wybór kompatybilnych plecaków, toreb, sakw, elementów przygotuję się do przejścia na system InLock na wszystkich rowerach w rodzinie. Oprócz głównych toreb małym i praktycznym dodatkiem – obok systemu montażu na bagażniku – jest torebka na kierownicę Thule Chasm, z wyjmowaną saszetką na dokumenty i klucze. Nieduży, a bardzo wygodny i rzekłbym niezbędny drobiazg dla miejskiego rowerzysty. System zamykania pozwala na wygodne korzystanie nawet podczas jazdy. U mnie torebka wylądowała na kierownicy cargo i idealnie sprawdza się na „przydasie” – zapasowe rękawiczki, multitool, okulary, chusteczki itd.
Łatwość montażu systemowych akcesoriów InLock, szybka zmiana „torby” oraz uniwersalność są bardzo dużymi atutami. Dodatkowo zamontowany adapter InLock nie blokuje nam możliwości zamontowania i używania „tradycyjnie” zakładanych sakw.



Zapowiada się mała rewolucja na naszych domowych rowerach, trzy codzienne – dwa miejskie i cargo – dostaną po adapterze Thule Inlock. Czwarty rowerek najmłodszego rowerzysty ma założony bagażnik Thule z przodu, adapter pasuje, ale torba za duża… Jakby tak Thule wyprodukowało mały plecaczek/torbę pasującą do niewielkich rozmiarów, to byłaby wielka radość małego człowieka.